Tuesday, August 28, 2007

rekomendowania Sejmowi wniosku PO. Swojego klubowego kolegę broni też Marek Kuchciński. - Minister Ziobro jest ministrem, który wprowadza porządek.


Czy Dorn pozwoli przegłosować Ziobrę?



Od Lecha Bajana z Washington DC " Polacy nie dajmy sie tym manipulacjam negatywnych dla Polski Mediow. Utrzciwosc i profesjonalizm Zbigniewa Ziobry czyje sie nawed za oceanem. Musimy razem wygrac z Pisem dla dobra Polski" Nie ma odwrotu.
Tam musimy nadal maszerowac.
-----------------------------
Nasz Dziennik, 2007-08-28
Zbigniew Ziobro: skończył się czas taryfy ulgowej dla ludzi władzy


Opozycja spróbuje dziś odwołać ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Posłowie będą kontynuować przerwane w sobotę nad ranem posiedzenie Sejmu. Marszałek Sejmu Ludwik Dorn ponownie zasiądzie do czytania stenogramu z posiedzenia sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych z udziałem byłego ministra spraw wewnętrznych i administracji Janusza Kaczmarka. SLD chce postawienia ministra sprawiedliwości przed Trybunałem Stanu. Szefa resortu broni PiS, uznając go za najlepszego ministra w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Choć na kontynuowanym dziś posiedzeniu Sejmu planowano dokończenie czytania wyjaśnień składanych przez Janusza Kaczmarka sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, to już wiadomo, że na tym się nie skończy. W świetle tego, co powiedział Kaczmarek, opozycja chciałaby jeszcze dzisiaj przegłosować wniosek w sprawie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. I to mimo że głosowanie nad wnioskami Platformy Obywatelskiej w sprawie wotum nieufności dla wszystkich ministrów planowane jest na następnym posiedzeniu Sejmu, w przyszłym tygodniu. - Każdy tydzień zwłoki to tydzień przedłużania się nienormalnej sytuacji, w której sprawa dotycząca pana ministra Ziobry, prokuratora generalnego, w wyniku oskarżeń pana Kaczmarka jest przedmiotem działań prokuratury podlegającej Ziobrze. Nie można być sędzią w swojej sprawie ani prokuratorem - argumentuje wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO). Na wprowadzenie takiego punktu do porządku obrad musiałby się jednak zgodzić marszałek Sejmu Ludwik Dorn. - Marszałek Sejmu Ludwik Dorn zapowiedział, że wszystkie wnioski o odwołanie ministrów podda pod głosowanie na następnym posiedzeniu, i nie słyszałem, żeby zmienił zdanie - stwierdził przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Marek Kuchciński. A na kolejnym posiedzeniu posłowie zbiorą się już w przyszłym tygodniu. Wtedy też, w ostatnim dniu obrad - 7 września, oprócz wniosków PO posłowie zagłosują nad skróceniem kadencji Sejmu, a także nad konstruktywnym wotum nieufności wobec rządu - wniosek zgłosiły Samoobrona i LPR, przedstawiając kandydaturę Kaczmarka na premiera.
Zdaniem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, jego odwołania domagają się ci, na których padł blady strach wskutek odważnych działań organów sprawiedliwości. - Skończył się czas taryfy ulgowej dla ludzi władzy. Nawet wpływowi politycy rządu mogą ponieść odpowiedzialność. Jest wielki strach wśród polityków, którym się ta sprawa nie podoba - mówił Ziobro.
Minister sprawiedliwości zwrócił uwagę, że najlepszą odpowiedzią na ocenę jego pracy jest decyzja sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w której pracują posłowie na co dzień procedujący nad projektami ustaw zgłaszanymi przez kierowany przez Ziobrę resort. Mimo że w Komisji PiS nie ma wiekszości, to jednak nie przegłosowała rekomendowania Sejmowi wniosku PO. Swojego klubowego kolegę broni też Marek Kuchciński. - Minister Ziobro jest ministrem, który wprowadza porządek. Wzrasta bezpieczeństwo w kraju, a to, że korupcja spadła, widać gołym okiem. Ci, którzy lubili się posługiwać tym dodatkowym podatkiem korupcyjnym, teraz się boją. To jeden z najlepszych ministrów sprawiedliwości, jakich Polska miała - powiedział szef klubu PiS.

Wniosek o Trybunał
Jeśli marszałek Sejmu Ludwik Dorn ulegnie żądaniom opozycji i pozwoli na głosowanie dziś wniosku o wotum nieufności dla ministra sprawiedliwości, Sejmowi do jego przyjęcia potrzeba większości ustawowej liczby posłów, czyli 231 głosów. Do czego wystarczą głosy PO, SLD, PSL i części Samoobrony bądź LPR. Minister, wobec którego Sejm wyraził wotum nieufności, jest odwoływany przez prezydenta.
Posłowie opozycji cały czas nie rezygnują również z wpływania na marszałka Sejmu, by dopuścił do głosowania nad powołaniem sejmowej komisji ds. CBA oraz odwołaniem z funkcji samego siebie. Nową inicjatywą jest natomiast pomysł SLD o pociągnięciu do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu ministra sprawiedliwości. Aby takiemu wnioskowi nadać bieg, Sojusz musiałby zebrać pod nim podpisy co najmniej 115 posłów. Sceptycznie do tego pomysłu podchodzi jednak wicemarszałek Komorowski. - Nie znamy uzasadnienia tego wniosku. Jeżeli dojdziemy do przekonania, że jest on potrzebny, to najprawdopodobniej złożymy swój wniosek - powiedział nam Komorowski.
Zbigniew Ziobro zapowiedział, że przed wyborami ujawni fakty obciążające Andrzeja Leppera i Janusza Kaczmarka. Jednocześnie zaprzeczył informacjom o prowadzeniu inwigilacji polityków oraz dziennikarzy, o czym miał przed sejmową speckomisją opowiedzieć Kaczmarek.

Artur Kowalski

Monday, August 13, 2007

Oczyszczanie prokuratury będzie kontynuowane


Oczyszczanie prokuratury będzie kontynuowane Polska 2007


Panie Ministrze Ziobro,

Zyczymy z USA (Washington DC) dla pana Ministra Ziobro energii, zdrowia, wierzymy ze wygramy w programie oczysczenia Polski. Tego bardzo potrzeba.
Prawda zawsze zwycierza.

Musimy byc konsekwentni. Laczy nas kanon wspólnych celów i wartości.

Tak musimy maszerowac i glosowac na Prawo i Sprawiedliwosc.

Prosze spawdzic czy nie bylo przeciekow w sprawie Offshore banking?

To dzisiaj Leszek Miller nazywa rzetelnych pracownikow prokuratury i slozb wykonawczych "Kanaliami".

Za co ze sie zgodzili aby skorzystala z lazienki przed aresztowaniem.
Czy to nie bylaby logiczna postawa szeregowych dobrze pracujacych funkjonarjuszy
uczynic tego dla pana jesli pan byly premier zostal by zatrzymany?

Jaki jest procent prawdopodobienstwa ze ona albo pan by popelnil samobijstwo w momencie zatrzymania?

Nazywajac te osoby " kanaliami " jest ochydne.

Lepiej Panie Miller zeby pan juz nie zabieral glosu w tej sprawie.

Jesli ta osoba nie miala nic wspolnego z ta korupcja to nie popelnilaby somobojstwa albo ktos mogl ja zamordowac bo za duzo wiedziala. Tego nie wyluczam.

Ludzie nie popelniaja samobojstwa bez powodu, ale w stanie calkowitej desperacji i poczucia winy.


Lech Alex Bajan
Polak w USA od 1987 roku
Washington DC

----------------------------------
Oczyszczanie prokuratury będzie kontynuowane
Nasz Dziennik, 2007-08-13
Z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą rozmawia Wojciech Wybranowski


Panie Ministrze, został Pan w sobotę oskarżony przez Andrzeja Leppera, że to właśnie Pan rzekomo miał być źródłem przecieku w sprawie "afery gruntowej" w resorcie rolnictwa.
- No cóż, Andrzej Lepper zdążył nas już przyzwyczaić do tego, że często mija się z prawdą, że zmienia zdanie. Szczerość, prawdomówność to nie są jego cechy charakteru, więc można było się spodziewać, że powie wszystko. Jego zachowanie jest najlepszym potwierdzeniem tezy "tonący chwyta się brzytwy". Mówi to, co wyobraźnia mu podpowie. Metody pana Leppera są obrzydliwe, ale cóż zrobić - taki jest los organów ścigania, że ludzie, którzy dążą do ujawnienia przestępstwa i postawienia sprawców przed sądem, są przez tych, którzy chcieliby coś ukryć, bezwzględnie napadani i oczerniani. Ja podchodzę do swoich zadań z pokorą, ponieważ wiem, że to śledztwo jest prowadzone w sposób rzetelny i uczciwy, i wiem, jakie są w nim fakty. Niedługo zostaną one ujawnione opinii publicznej.

Oczekuje Pan rzetelnego przedstawienia faktów na łamach tych samych mediów, które - jak np. "Gazeta Wyborcza" - jeszcze niedawno potępiały Leppera, nazywały go przestępcą, krytykowały premiera Kaczyńskiego, że bierze do rządu osobę karaną za przestępstwa, by teraz stawiać go na piedestale, jako "ofiarę totalitaryzmu IV RP"?
- To, na co zwrócił pan teraz uwagę, to niestety smutna prawda. To bardzo charakterystyczne i pokazuje prawdziwe intencje, jakimi kieruje się część mediów. Ta część, której nie chodzi o prawdę, ale o to, żeby podłożyć nogę zmianom, jakie zaczęliśmy przeprowadzać choćby w prokuraturze i wymiarze sprawiedliwości. Czasami tak to jest w życiu, że diabeł zamacha ogonem i wiele ważnych spraw zaczyna się nagle walić. Ale nie pierwszy raz wielkie, ważne dzieła napotykają olbrzymie trudności. Tyle że to nie powinno być powodem do załamywania rąk, ale jeszcze większej konsekwencji i wytrwałości. Mam czyste sumienie i postępuję uczciwie. Choć to, co się dzieje obecnie, jest również dla mnie bardzo trudne i ciężkie w sensie osobistym.

Deklarował Pan gotowość zeznawania przed komisją śledczą ds. działań CBA, o ile ona powstanie. Podtrzymuje Pan swoją obietnicę?
- Nie obawiam się zeznań przed komisją śledczą, choć uważam, że komisja powinna być powołana w momencie, kiedy nie będzie to ze szkodą dla prowadzonego śledztwa. To postępowanie z natury rzeczy, według mojej wiedzy, nie będzie trwać długo. Ja osobiście nie mam żadnych oporów, by stanąć przed jakąkolwiek komisją i zeznawać, ale to, czy taka komisja powstanie, czy też nie, oczywiście nie zależy ode mnie.

Dla wielu osób, również w tym wymiarze sprawiedliwości, sytuacja konfliktu pomiędzy Panem a Januszem Kaczmarkiem jest wręcz idealna. Mówię tutaj np. o skompromitowanych, nieuczciwych prokuratorach choćby we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku, których dotknęły sankcje przez Panów wprowadzone.
- Jeśli chodzi o sprawę pana Janusza Kaczmarka, mojego byłego bliskiego współpracownika, to mogę powiedzieć, że jest mi bardzo przykro, że taka sytuacja zaszła. Nie mam wpływu na ustalenia śledztwa, również na to, że z tych ustaleń wypłynęła taka, a nie inna wiedza. Kiedy informacje o związkach pana Kaczmarka z całą sprawą dotarły do mojej wiadomości była to dla mnie sytuacja szokującą. Naprawdę. Ale mimo że pan Janusz Kaczmarek należał do grona moich najbliższych współpracowników, nie mogłem postąpić inaczej, pełniąc funkcję prokuratora generalnego. Gdyby Janusz Kaczmarek był na tym stanowisku, to również, chcąc być zgodny z wymogami prawa, musiałby postąpić w taki sposób jak ja. To naprawdę nie jest łatwa sytuacja i mówiąc o tym, że wolałbym, żeby nigdy taka konieczność nie zaszła, mówiłem szczerze.

Rozmawiałem chwilę wcześniej z panem Januszem Kaczmarkiem. Okazało się, że gdy cała sytuacja "wybuchła", Panowie nie kontaktowaliście się ze sobą, żaden nie wykonał do drugiego telefonu, by spotkać się i porozmawiać...
- Chciałbym, żeby to, co dzieje się obecnie, okazało się najczarniejszym snem, z którego można się obudzić i który okazałby się tylko fikcją. Natomiast przede wszystkim muszę być wierny zasadom, o których mówiłem wielokrotnie wcześniej, swoim przekonaniom, uczciwości i przyzwoitości. I te zasady każą mi postąpić zgodnie z wymogami prawa. Nie mogę postąpić inaczej wtedy, gdy dotyczy to osoby z mojego środowiska. Mówiłem o tym wielokrotnie choćby w wywiadach na łamach "Naszego Dziennika" czy Radia Maryja. Powtarzam jeszcze raz: ludzie władzy nie mogą stać ponad prawem. Gdyby w tym przypadku, mając tę wiedzę, którą mam - powtarzam, że nie przesądzam o roli Janusza Kaczmarka - postąpił inaczej, niż postąpiłem, to sprzeniewierzyłbym się temu wszystkiemu, co mówiłem. Nie przesądzam wyniku tego śledztwa, ale fakty są zimne, bezduszne i mówią to, co mówią: Janusz Kaczmarek rozminął się z prawdą, a ja nie mogę na to przymykać oczu.

Czy teraz to oczyszczanie prokuratury nie zostanie zatrzymane? Wiele osób, często niesłusznie - jak wskazują dziennikarskie informacje - podejrzewanych, zatrzymywanych przez terenowych prokuratorów liczyło na Pana i pana Kaczmarka jako pewnego rodzaju "ostatni bastion nadziei", że nie pozwolicie na naginanie prawa, na koleżeńskie układy prokuratorów - biznesmenów-polityków. Teraz przeciwnicy zmian w prokuraturze szermują słowami Janusza Kaczmarka, że "prokuratura jest ręcznie sterowana".
- Z całą pewnością póki będę prokuratorem, prace nad oczyszczaniem prokuratury będą kontynuowane. Jest mi bardzo przykro, że tego rodzaju zarzuty stawia człowiek, któremu bardzo ufałem, mój współpracownik Janusz Kaczmarek, który mówi o tym, że prokuratura jest totalitarna. Co ciekawe, o 180 stopni zmienił zdanie, kiedy przestał być ministrem tego rządu, bowiem jeszcze kilka dni wcześniej w wywiadach prasowych twierdził coś zupełnie innego. Mówił mianowicie, że "wymiar sprawiedliwości po raz pierwszy działa w sposób praworządny". To też daje do myślenia na temat być może emocji, które kierują panem Kaczmarkiem. Rozumiem, że jest to dla niego sytuacja bardzo trudna, ja zwyczajnie, po ludzku mu współczuje, ale jeszcze raz podkreślam: jeżeli mam być uczciwy i postępować zgodnie z moim sumieniem, musiałem zrobić tak, jak zrobiłem. Gdybym postąpił inaczej, oszukałbym ludzi, a na to sobie nigdy nie pozwolę, niezależnie od kosztów politycznych, jakie się z tym wiążą. Polska wymaga uczciwości i stanowczości, co być może na krótką metę politycznie się nie opłaca, ale na dłuższym etapie na pewno przyniesie to, na co Polacy tak liczą: uczciwość i transparentność w życiu publicznym.


Dziękuję za rozmowę