Monday, October 1, 2007

Elitarne, jak zapowiadano, Biuro ds. Przestępczości Zorganizowanej przy Prokuraturze Krajowej













Prokuratorska elita łączy siły
Nasz Dziennik, 2007-10-01
132 prokuratorów będzie tropić najgroźniejszych przestępców w ramach Biura do spraw Przestępczości Zorganizowanej. Obok gangsterów będą również ścigać nieuczciwych sędziów i śledczych



Elitarne, jak zapowiadano, Biuro ds. Przestępczości Zorganizowanej przy Prokuraturze Krajowej skupiające najlepszych prokuratorów z terenu całego kraju oficjalnie już dziś rozpoczyna swoją pracę. Prokuratorzy z doświadczeniem w rozbijaniu zorganizowanych grup mafijnych, w walce z handlem narkotykami, porwaniami będą nadzorować i prowadzić śledztwa dotyczące działalności terrorystycznej, zorganizowanej przestępczości i korupcji w instytucjach samorządowych i państwowych. Elitarny zespół zajmie się także tropieniem "czarnych owiec" w samym wymiarze sprawiedliwości.

Prokuratorzy zatrudnieni w Biurze ds. Przestępczości Zorganizowanej będą prowadzili i nadzorowali najważniejsze śledztwa w sprawach o przestępstwa o charakterze terrorystycznym, noszące cechy zorganizowanej przestępczości, korupcji w organach władzy ustawodawczej, organach administracji rządowej, samorządowej oraz wymiaru sprawiedliwości. Zadania będą realizowane w jedenastu zamiejscowych wydziałach, których siedziby ulokowano w miejscowościach, w których znajdują się obecnie siedziby prokuratur apelacyjnych, tj. w Białymstoku, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu.
Ich funkcje zostaną poszerzone o kontrolę działań operacyjnych organów ścigania, czyli opiniowanie wniosków CBŚ, CBA i ABW kierowanych do prokuratora generalnego o wyrażenie zgody na zastosowanie kontroli operacyjnej, a także udział w posiedzeniach sądowych, na których zgoda taka jest wydawana. Te zadania prokuratorzy będą realizowali w trzech zespołach, których siedziba będzie się mieściła w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Śledczy po weryfikacji
- Ze względów organizacyjnych delegowanie prokuratorów do wykonywania obowiązków zostało podzielone na dwie tury - od 1 października 2007 r. zostanie delegowanych 110 prokuratorów, zaś pozostała liczba stopniowo do 1 stycznia 2008 roku. Chętnych nie brakuje, natomiast nie jest tak, że każdy prokurator może znaleźć się w zespole pracującym w Biurze - mówi nasz informator związany z Ministerstwem Sprawiedliwości.
Prokuratorzy, którzy znaleźli zatrudnienie w Biurze do spraw Przestępczości Zorganizowanej to, jak mówią nasi rozmówcy, sprawdzeni specjaliści - wcześniej, pracując w prokuraturach okręgowych i apelacyjnych, prowadzili głośne postępowania dotyczące przestępczości zorganizowanej. Jednym z warunków pracy w Biurze był co najmniej pięcioletni staż na stanowisku prokuratora związanym z prowadzeniem śledztw.
Dziś w Biurze do spraw Przestępczości Zorganizowanej rozpoczyna pracę 132 prokuratorów, jednak docelowo w ramach jedenastu wydziałów i trzech zespołów, jak wynika z zapowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości, pracować będzie do 180 osób, i tak: w Białymstoku - 10 prokuratorów, w Gdańsku - 20, w Katowicach - 19, w Krakowie - 20, w Lublinie - 10, w Łodzi - 10, w Poznaniu - 15, w Rzeszowie - 5, w Szczecinie - 10, w Warszawie - 25 i we Wrocławiu - 18. Prokuratorzy przy wykonywaniu obowiązków będą korzystali z pomocy 100 urzędników oraz 162 asystentów.
Utworzenie Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej w ramach Prokuratury Krajowej zapowiadano już kilka miesięcy temu. Jak pokazał czas i dokładne kontrole pracy prokuratur terenowych, zwłaszcza na Dolnym Śląsku - powołanie elitarnego zespołu prokuratorów, który prowadziłby najtrudniejsze śledztwa, a jednocześnie kontrolował pracę prokuratorów rejonowych i okręgowych, to konieczność. Do tej pory utworzony w 1996 r. Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej zajmował się jedynie koordynowaniem i nadzorowaniem postępowań prowadzonych w prokuraturach apelacyjnych i okręgowych, monitorowaniem zagrożenia przestępczością zorganizowaną i korupcyjną oraz kontaktami międzynarodowymi. Zadania te realizował zespół zaledwie 22 prokuratorów. Nic więc dziwnego, że często w prowadzonych w regionach poważnych śledztwach, pozbawionych wystarczającego nadzoru, dochodziło do nadużyć. Kiedy Prokuratura Krajowa zaalarmowana medialnymi doniesieniami rozpoczynała kontrolę prowadzonych w regionach m.in. na Dolnym Śląsku postępowań, często okazywały się one mocno spóźnione. Tylko w samym Wrocławiu nieuprawnione działania prokuratury okręgowej, błędy i nadużycia doprowadziły do upadku znanych polskich przedsiębiorstw branży IT m.in. Bestcomu i JTT Computer.
W innych przypadkach, również związanych z wrocławską prokuraturą, groźni gangsterzy wychodzili na wolność lub też otrzymywali informacje ze śledztw dzięki "życzliwości" lokalnych prokuratorów zajmujących się "ściganiem przestępczości zorganizowanej". Wystarczy wspomnieć, że dziś w różnych prokuraturach w kraju toczą się postępowania przeciwko sześciu wrocławskim śledczym. Kilku z nich już zostało tymczasowo aresztowanych.

Prokuratorzy, których nie da się "odwrócić"?
Sytuację ma zmienić przekształcenie dotychczasowej, czysto administracyjnej struktury wewnątrz Prokuratury Krajowej, w wyspecjalizowane, elitarne Biuro ds. Przestępczości Zorganizowanej. Oznacza to również, że dotychczasowe wydziały do spraw przestępczości zorganizowanej w prokuraturach okręgowych i apelacyjnych zostaną zlikwidowane, a prokuratorzy Biura Prokuratury Krajowej już w ramach nowo otworzonego pionu będą nie tylko nadzorować, ale także prowadzić postępowania przygotowawcze.
- Chciałem, aby trafiali tam wybijający się, operatywni, pomysłowi i zaangażowani w swoją pracę prokuratorzy. I to się udało. Dostaną oni wyższe wynagrodzenia, ale też stawiane im wymagania są i będą bardzo duże. Wiem, że ci ludzie dadzą radę wykonać stojące przed nimi zadanie, że spełnią pokładane w nich nadzieje - twierdzi minister Zbigniew Ziobro.

Wojciech Wybranowski

Tuesday, September 4, 2007

Kaczmarek dostał limuzynę od Giertycha


Kaczmarek dostał limuzynę od Giertycha

Giertych użyczył Kaczmarkowi parlamentarnej limuzyny, fot. T. Paczos /PAPWtorek, 4 września (06:28)

Lider Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych mimo mocnych dowodów na kłamstwa Janusza Kaczmarka nadal go wspiera. W weekend użyczył mu parlamentarnej limuzyny - żeby skompromitowany były minister mógł pokazywać się na wiecach i pojechać w komfortowych warunkach do domu. To bezczelność - pisze "Fakt".

Giertych, mimo że jest szefem mało liczącej się partii, to zaszczyty i przysługi rozdaje hojnie. Szczególnymi względami obdarzył Kaczmarka. Najpierw mianował go kandydatem na premiera, a teraz wspomaga go jeszcze materialnie. Oczywiście nie za swoje, a za nasze pieniądze - zaznacza "Fakt".

W sobotę, gdy Kaczmarek mógł cieszyć się pierwszym dniem wolności po wyjściu z prokuratury, partia Giertycha użyczyła mu luksusowej limuzyny - lancię thesis. Kaczmarek woził się samochodem należącym do Kancelarii Sejmu, z kierowcą, do woli. Najpierw w roli męczennika podskoczył przed Kancelarię Premiera i na polityczne zamówienie Giertycha atakował rząd.

Sunday, September 2, 2007

Chcę publicznych gwarancji od Tuska



Chcę publicznych gwarancji od Tuska
Nasz Dziennik, 2007-09-01
Wywiad z prezydentem Lechem Kaczyńskim dla wczorajszych Sygnałów Dnia
w Polskim Radiu (fragmenty)

Jacek Karnowski: Czy według Pańskiej wiedzy, Panie Prezydencie, zatrzymanie Janusza Kaczmarka i Konrada Kornatowskiego, byłego szefa MSWiA, byłego szefa policji, ma solidne podstawy prawne? Pytam, bo to pytanie, zdaniem opozycji, dziś absolutnie fundamentalne.

Lech Kaczyński: - To znaczy więcej niż solidne.

Jak to można opisać, Panie Prezydencie, nie łamiąc...
- Nie mogę tutaj... Ja też nie znam szczegółów, bo nie jestem prokuratorem generalnym, ale byłem nim kiedyś, ale to już wiele lat, natomiast z tego, co wiem, to więcej niż solidne. To jest sprawa też niezwykle niemiła dla mnie. Człowiekiem, który wylansował Kaczmarka, Janusza Kaczmarka, byłem ja, nie ulega najmniejszej wątpliwości.

Premier Jarosław Kaczyński powiedział, że to była operacja przygotowywana, trwająca wiele lat, z użyciem pewnych psychologicznych...
- Znaczy Janusz Kaczmarek rzeczywiście stworzył obraz dla mnie swojej osoby taki, który ja z wielką radością akceptowałem, znaczy człowiek powściągliwy, a prokurator nie może się szczególnie poddawać emocjom, spokojny, ustabilizowany rodzinnie, przywiązany do rodziny, co zresztą chyba jest skądinąd autentyczne rzeczywiście, przy tym potrafiący się miło uśmiechnąć, miły towarzysko, ale też tak bez nachalstwa jakiegokolwiek, a więc człowiek ze wszech miar zasługujący na zaufanie. Ja wiedziałem, że to nie jest człowiek walki w tym sensie, w jakim tym człowiekiem walki są ludzie mojego pokolenia, którzy walczyli w opozycji przedsierpniowej i posierpniowej w "Solidarności", tylko nie możemy Polski budować wyłącznie w oparciu o tych ludzi, bo po prostu jest ich za mało. I z tego punktu widzenia Janusz Kaczmarek mi się niezmiernie przez całe lata podobał. Okazało się, niestety, że miał dwie twarze. Ja to, co wiem, to wiem na pewno. Oczywiście, dzisiaj się również wielu rzeczy domyślam, domyślam się, że to była operacja na całe lata, ale powtarzam: domyślam się, bo na to dowodów nie mam. Natomiast jeżeli chodzi o zatrzymanie byłego pana ministra, o czym mówię z największym smutkiem, to są do tego bardzo silne podstawy.

Panie Prezydencie, opozycja sięga po bardzo mocne słowa w tej sytuacji. Po pierwsze twierdzi, że chodzi o zastraszenie świadków, bo zatrzymani mieli zeznawać jutro [w piątek - przyp. red.] przed Komisją ds. Służb Specjalnych.
- Tu nie chodzi o żadne zastraszenie świadków. Ja myślę, że konieczne jest przekazanie naszemu społeczeństwu informacji w tej sprawie, nawet na zasadzie ekstraordynaryjnej, czyli takiej niezwyczajnej, bo normalnie informacji ze śledztwa się nie przekazuje, bo inaczej mamy do czynienia z całkowitym wprowadzeniem w błąd opinii publicznej. A w demokratycznym państwie, jeśli chodzi o osoby na tak wysokich stanowiskach, jak minister spraw wewnętrznych (to jest niezwykle wysokie stanowisko, dokładnie ministra administracji i spraw wewnętrznych), nie może dochodzić do tego rodzaju zamieszania.

Czy wierzy Pan, Panie Prezydencie, Zbigniewowi Ziobrze?
- Tak, wierzę Zbigniewowi Ziobrze. Ja zdaję sobie sprawę, że każdy człowiek ma swoje wady, każdy człowiek ma swój temperament, wszyscy absolutnie, ja również zresztą, ale tak, wierzę mu, wierzę, że to jest człowiek ideowy. Dlatego go jakby przyciągałem do współpracy z sobą.

Janusz Kaczmarek (przepraszam, że konfrontuję jego zeznania, ale to jest ten kluczowy element jego zeznań) m.in. mówi, że wielokrotnie mówił Panu o nieprawidłowościach, że Pan podzielał te zastrzeżenia, nawet że pewne personalne sformułowania pod adresem ministra Ziobry z Pańskiej strony padały.
- Nie, nie, ja mówiłem, że Zbigniew jest człowiekiem psychicznie młodszym, niż to wynika z metryki, chociaż nie mówiłem, że 25-letnim. Tak, to jest prawda. Znaczy w ogóle całe mistrzostwo zeznań Janusza Kaczmarka polega na tym, że on miesza prawdę i nieprawdę. Na przykład mówiłem, że jest młodszy niż jest, ale nie mówiłem, że jest w sensie psychicznym 25-latkiem. Tak, bo Zbigniew Ziobro i nie tylko z wyglądu, ale i z natury swojej jest jakby młodszy, niż to by wynikało z metryki i ja tego nie neguję. Ale właśnie dzięki temu jego ideowość, energia daje tego rodzaju rezultaty.
Natomiast jeżeli chodzi o sprawę Barbary Blidy, to ja byłem wtedy rzeczywiście rozzłoszczony, tylko że wszelkie rozmowy, o których mówi pan Kaczmarek, odbyły się po sprawie, a nie przed. Byłem rozzłoszczony, bo trudno nie być rozzłoszczonym wtedy, kiedy ginie człowiek i do tego jeszcze kobieta, ginie wskutek tego, że popełnione zostały jednak pewne błędy.

Panie Prezydencie, co jeżeli nie znajdzie się 307 posłów, którzy zdecydują o samorozwiązaniu Sejmu? Co wówczas? Premier mówi: nie podam się do dymisji, nie zrobię prezentu opozycji, żądam gwarancji na piśmie od Platformy, że zachowa się lojalnie.
- Muszę powiedzieć, że po rozmowie z panem przewodniczącym Tuskiem ja myślałem, że sprawa ewentualnie jest załatwiona, ale w warunkach, kiedy mamy do czynienia z sytuacją taką, jaką mamy, no to ja bym też prosił o publiczne gwarancje.

A co wówczas, jeżeli opozycja sięgnie po to narzędzie konstruktywnego wotum nieufności?
- No, to jest pytanie do premiera przede wszystkim, natomiast wtedy opozycja da dowód, że po prostu się czegoś obawia bardzo, że obawia się tego, że w Polsce rzeczywiście nastąpią pewne nieodwracalne zmiany. Ale to już zależy od opozycji. Proszę pamiętać, że z jednej strony w tej opozycji jest człowiek, którego obecność w rządzie była wielokrotnie partii rządzącej zarzucana, to chodzi o Andrzeja Leppera, w tej opozycji jest Roman Giertych, którego dotyczy to samo, tylko Romana Giertycha nie dotyczą żadne zarzuty, a z drugiej strony jest tam przywódca Platformy Obywatelskiej, którego język, sposób wyrażania się, no, powiedzmy, obelgi po prostu są nie do przyjęcia w cywilizowanym kraju, ale który reprezentuje zupełnie inną partię, jest w końcu partia wyraźnie postkomunistyczna. Jeżeli one się miałyby jednoczyć, no to wszystko wskazuje na to, że się czegoś bardzo obawiają po prostu.
Tytuł pochodzi od redakcji.

Janusz Kaczmarek nie mówił prawdy, zeznając w prokuraturze


Noc brutalnej prawdy
Nasz Dziennik, 2007-09-01
Prokuratorzy przedstawili niezbite dowody potwierdzające prawdziwość stawianych Januszowi Kaczmarkowi zarzutów składania fałszywych zeznań



Janusz Kaczmarek nie mówił prawdy, zeznając w prokuraturze w sprawie spotkania w warszawskim hotelu Marriott z Ryszardem Krauzem i Jaromirem Netzlem w przeddzień akcji CBA w ministerstwie rolnictwa - wynika z ustaleń prokuratury. Zarówno Januszowi Kaczmarkowi, jak i Konradowi Kornatowskiemu oraz Jaromirowi Netzlowi postawiono zarzuty związane ze składaniem fałszywych zeznań. Odrębnym badanym wątkiem jest sprawa przecieku o akcji CBA w ministerstwie rolnictwa. Przed północą zostali oni jednak wypuszczeni na wolność. W zamian prokuratura zakazała im opuszczania kraju, muszą też wpłacić 50 tys. zł poręczenia.

Piątkowa noc okazała się wstrząsająca tak dla polityków lansujących Janusza Kaczmarka jako kandydata na premiera z nominacji LiS, jak i opozycji, która dotąd bezkrytycznie traktowała jego słowa. W piątek, około godziny 20.30, rozpoczęła się konferencja prasowa, która mocno zdyskredytowała Janusza Kaczmarka i jego medialne rewelacje. Dowody zaprezentowane przez prokuraturę wskazują jednoznacznie - Janusz Kaczmarek, zapewniając, że nie spotkał się z Ryszardem Krauzem, złożył fałszywe zeznania. Śledczy zaprezentowali wczoraj filmy zarówno z monitoringu miejskiego, jak i kamer w hotelu Marriott wskazujące jednoznacznie, że doszło do spotkania Kaczmarka z Krauzem, i to, że były szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji składał fałszywe zeznania.
Pikanterii sprawie dodaje również zapis telefonicznych rozmów pomiędzy m.in. Jarosławem Marcem - byłym szefem CBŚ, a Konradem Kornatowskim - byłym komendantem głównym policji. Marzec uprzedza Kornatowskiego o planowanej kontroli CBA i prokuratury w domu Ryszarda Krauzego, używając w rozmowie grypsery, jaką na co dzień posługują się środowiska przestępcze. Ponad dwugodzinna konferencja prasowa z udziałem Jerzego Engelkinga, zastępcy prokuratora generalnego, połączona z prezentacją filmów - dowodów w sprawie, i nagrań rozmów telefonicznych wywarła duże wrażenie.

Rozmowy na 40. piętrze
Z prezentacji przedstawionej przez prokuraturę wynika, że Kaczmarek spotkał się w hotelu Marriott w przeddzień akcji CBA w ministerstwie rolnictwa z Ryszardem Krauzem, czemu - zeznając w prokuraturze - zaprzeczał. Na co innego wskazywał jednak obraz z kamer na hotelowych korytarzach, co pokazali prokuratorzy. Były minister twierdził, że tego dnia w hotelu spotkał się z prezesem PZU Jaromirem Netzlem, a na 40. piętro, gdzie znajdują się apartamenty Krauzego, wjechał tylko, by udać się do baru na drinka. Tych zeznań nie potwierdza hotelowy monitoring wskazujący, że były minister od razu udał się na 40. piętro i zmierzał do apartamentu Krauzego. Według wiceprokuratora generalnego Jerzego Engelkinga, na tym etapie śledztwa nie można jednak powiedzieć, że Janusz Kaczmarek jest źródłem przecieku.
Zdaniem prokuratury, po opuszczeniu po 27 minutach przez Kaczmarka apartamentu Krauzego, biznesmena odwiedził poseł Samoobrony Lech Woszczerowicz. Wcześniej Krauze zatelefonował do posła. Ich rozmowa trwała 3 sekundy. Nazajutrz wcześnie rano Woszczerowicz udał się do ministerstwa rolnictwa, gdzie rozmawiał z Andrzejem Lepperem. Wtedy Lepper miał się dowiedzieć o przygotowywanym na niego "zamachu". Mniej więcej w tym samym czasie obecny w ministerstwie był inny poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk, który miał później zadzwonić do jednego z zatrzymanych w sprawie łapówki za odrolnienie ziemi Piotra Ryby. Ten z kolei miał skontaktować się z drugim zatrzymanym w sprawie - Andrzejem Kryszyńskim, który - jak dodał Engelking - "zdążył już przeliczyć pieniądze", które miały być łapówką, lecz w ostatniej chwili wycofał się z transakcji.

Wstrząsające rozmowy
Prokuratura ujawniła również fragmenty podsłuchanych rozmów między Januszem Kaczmarkiem, Konradem Kornatowskim i Jaromirem Netzlem. Podczas odtworzonych wczoraj rozmów telefonicznych nie pada nazwisko Ryszarda Krauzego, jest on nazywany m.in. "dużym facetem, największym płatnikiem, panem Ryśkiem z Gdyni". Zdaniem śledczych, rozmówcy uzgadniali między sobą treść zeznań. Kornatowskiemu prokuratura zarzuciła składanie fałszywych zeznań i nakłanianie do fałszywych zeznań Netzla, co prowadziło do utrudnienia śledztwa. Byłemu prezesowi PZU - zarzuty składania fałszywych zeznań oraz zatajania prawdy.
Kornatowski miał namawiać Netzla, by ten potwierdził swoje spotkanie z Kaczmarkiem w hotelu Marriott. Według prokuratury, zarzuty postawione Netzlowi dotyczą czterokrotnego składania fałszywych zeznań w sprawie spotkania z Kaczmarkiem. Netzel twierdził jednak, że z byłym ministrem - wbrew temu, co zeznał Kaczmarek - spotkał się przed hotelem. Monitoring nie zarejestrował jednak i tego spotkania.
Zdaniem lidera LPR Romana Giertycha (który wraz z Lepperem wystawił kandydaturę Kaczmarka na premiera), prokuratorowi Engelkingowi prowadzącemu prezentację, należy pogratulować talentu aktorskiego w przedstawianiu dramaturgii zdarzeń. Giertych chciałby wyjaśnienia, dlaczego po wyjeździe Kaczmarka z Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie miał się dowiedzieć o akcji CBA, pojechał do Kancelarii Prezydenta. Jak przypomniał Giertych, to prezydent Lech Kaczyński miał poznać Kaczmarka z Krauzem.
Tymczasem po zakończeniu konferencji w prokuraturze Kaczmarek, Kornatowski i Netzel zostali zwolnieni. To oznacza, że prokuratura nie wystąpi o ich tymczasowe aresztowanie. Jednocześnie prokuratura nakazała im wpłacenie po 50 tys. poręczenia majątkowego. Nie mogą też wyjeżdżać z kraju.

Artur Kowalski
Współpraca Wojciech Wybranowski

Tuesday, August 28, 2007

rekomendowania Sejmowi wniosku PO. Swojego klubowego kolegę broni też Marek Kuchciński. - Minister Ziobro jest ministrem, który wprowadza porządek.


Czy Dorn pozwoli przegłosować Ziobrę?



Od Lecha Bajana z Washington DC " Polacy nie dajmy sie tym manipulacjam negatywnych dla Polski Mediow. Utrzciwosc i profesjonalizm Zbigniewa Ziobry czyje sie nawed za oceanem. Musimy razem wygrac z Pisem dla dobra Polski" Nie ma odwrotu.
Tam musimy nadal maszerowac.
-----------------------------
Nasz Dziennik, 2007-08-28
Zbigniew Ziobro: skończył się czas taryfy ulgowej dla ludzi władzy


Opozycja spróbuje dziś odwołać ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Posłowie będą kontynuować przerwane w sobotę nad ranem posiedzenie Sejmu. Marszałek Sejmu Ludwik Dorn ponownie zasiądzie do czytania stenogramu z posiedzenia sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych z udziałem byłego ministra spraw wewnętrznych i administracji Janusza Kaczmarka. SLD chce postawienia ministra sprawiedliwości przed Trybunałem Stanu. Szefa resortu broni PiS, uznając go za najlepszego ministra w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Choć na kontynuowanym dziś posiedzeniu Sejmu planowano dokończenie czytania wyjaśnień składanych przez Janusza Kaczmarka sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, to już wiadomo, że na tym się nie skończy. W świetle tego, co powiedział Kaczmarek, opozycja chciałaby jeszcze dzisiaj przegłosować wniosek w sprawie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. I to mimo że głosowanie nad wnioskami Platformy Obywatelskiej w sprawie wotum nieufności dla wszystkich ministrów planowane jest na następnym posiedzeniu Sejmu, w przyszłym tygodniu. - Każdy tydzień zwłoki to tydzień przedłużania się nienormalnej sytuacji, w której sprawa dotycząca pana ministra Ziobry, prokuratora generalnego, w wyniku oskarżeń pana Kaczmarka jest przedmiotem działań prokuratury podlegającej Ziobrze. Nie można być sędzią w swojej sprawie ani prokuratorem - argumentuje wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO). Na wprowadzenie takiego punktu do porządku obrad musiałby się jednak zgodzić marszałek Sejmu Ludwik Dorn. - Marszałek Sejmu Ludwik Dorn zapowiedział, że wszystkie wnioski o odwołanie ministrów podda pod głosowanie na następnym posiedzeniu, i nie słyszałem, żeby zmienił zdanie - stwierdził przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Marek Kuchciński. A na kolejnym posiedzeniu posłowie zbiorą się już w przyszłym tygodniu. Wtedy też, w ostatnim dniu obrad - 7 września, oprócz wniosków PO posłowie zagłosują nad skróceniem kadencji Sejmu, a także nad konstruktywnym wotum nieufności wobec rządu - wniosek zgłosiły Samoobrona i LPR, przedstawiając kandydaturę Kaczmarka na premiera.
Zdaniem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, jego odwołania domagają się ci, na których padł blady strach wskutek odważnych działań organów sprawiedliwości. - Skończył się czas taryfy ulgowej dla ludzi władzy. Nawet wpływowi politycy rządu mogą ponieść odpowiedzialność. Jest wielki strach wśród polityków, którym się ta sprawa nie podoba - mówił Ziobro.
Minister sprawiedliwości zwrócił uwagę, że najlepszą odpowiedzią na ocenę jego pracy jest decyzja sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w której pracują posłowie na co dzień procedujący nad projektami ustaw zgłaszanymi przez kierowany przez Ziobrę resort. Mimo że w Komisji PiS nie ma wiekszości, to jednak nie przegłosowała rekomendowania Sejmowi wniosku PO. Swojego klubowego kolegę broni też Marek Kuchciński. - Minister Ziobro jest ministrem, który wprowadza porządek. Wzrasta bezpieczeństwo w kraju, a to, że korupcja spadła, widać gołym okiem. Ci, którzy lubili się posługiwać tym dodatkowym podatkiem korupcyjnym, teraz się boją. To jeden z najlepszych ministrów sprawiedliwości, jakich Polska miała - powiedział szef klubu PiS.

Wniosek o Trybunał
Jeśli marszałek Sejmu Ludwik Dorn ulegnie żądaniom opozycji i pozwoli na głosowanie dziś wniosku o wotum nieufności dla ministra sprawiedliwości, Sejmowi do jego przyjęcia potrzeba większości ustawowej liczby posłów, czyli 231 głosów. Do czego wystarczą głosy PO, SLD, PSL i części Samoobrony bądź LPR. Minister, wobec którego Sejm wyraził wotum nieufności, jest odwoływany przez prezydenta.
Posłowie opozycji cały czas nie rezygnują również z wpływania na marszałka Sejmu, by dopuścił do głosowania nad powołaniem sejmowej komisji ds. CBA oraz odwołaniem z funkcji samego siebie. Nową inicjatywą jest natomiast pomysł SLD o pociągnięciu do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu ministra sprawiedliwości. Aby takiemu wnioskowi nadać bieg, Sojusz musiałby zebrać pod nim podpisy co najmniej 115 posłów. Sceptycznie do tego pomysłu podchodzi jednak wicemarszałek Komorowski. - Nie znamy uzasadnienia tego wniosku. Jeżeli dojdziemy do przekonania, że jest on potrzebny, to najprawdopodobniej złożymy swój wniosek - powiedział nam Komorowski.
Zbigniew Ziobro zapowiedział, że przed wyborami ujawni fakty obciążające Andrzeja Leppera i Janusza Kaczmarka. Jednocześnie zaprzeczył informacjom o prowadzeniu inwigilacji polityków oraz dziennikarzy, o czym miał przed sejmową speckomisją opowiedzieć Kaczmarek.

Artur Kowalski

Monday, August 13, 2007

Oczyszczanie prokuratury będzie kontynuowane


Oczyszczanie prokuratury będzie kontynuowane Polska 2007


Panie Ministrze Ziobro,

Zyczymy z USA (Washington DC) dla pana Ministra Ziobro energii, zdrowia, wierzymy ze wygramy w programie oczysczenia Polski. Tego bardzo potrzeba.
Prawda zawsze zwycierza.

Musimy byc konsekwentni. Laczy nas kanon wspólnych celów i wartości.

Tak musimy maszerowac i glosowac na Prawo i Sprawiedliwosc.

Prosze spawdzic czy nie bylo przeciekow w sprawie Offshore banking?

To dzisiaj Leszek Miller nazywa rzetelnych pracownikow prokuratury i slozb wykonawczych "Kanaliami".

Za co ze sie zgodzili aby skorzystala z lazienki przed aresztowaniem.
Czy to nie bylaby logiczna postawa szeregowych dobrze pracujacych funkjonarjuszy
uczynic tego dla pana jesli pan byly premier zostal by zatrzymany?

Jaki jest procent prawdopodobienstwa ze ona albo pan by popelnil samobijstwo w momencie zatrzymania?

Nazywajac te osoby " kanaliami " jest ochydne.

Lepiej Panie Miller zeby pan juz nie zabieral glosu w tej sprawie.

Jesli ta osoba nie miala nic wspolnego z ta korupcja to nie popelnilaby somobojstwa albo ktos mogl ja zamordowac bo za duzo wiedziala. Tego nie wyluczam.

Ludzie nie popelniaja samobojstwa bez powodu, ale w stanie calkowitej desperacji i poczucia winy.


Lech Alex Bajan
Polak w USA od 1987 roku
Washington DC

----------------------------------
Oczyszczanie prokuratury będzie kontynuowane
Nasz Dziennik, 2007-08-13
Z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą rozmawia Wojciech Wybranowski


Panie Ministrze, został Pan w sobotę oskarżony przez Andrzeja Leppera, że to właśnie Pan rzekomo miał być źródłem przecieku w sprawie "afery gruntowej" w resorcie rolnictwa.
- No cóż, Andrzej Lepper zdążył nas już przyzwyczaić do tego, że często mija się z prawdą, że zmienia zdanie. Szczerość, prawdomówność to nie są jego cechy charakteru, więc można było się spodziewać, że powie wszystko. Jego zachowanie jest najlepszym potwierdzeniem tezy "tonący chwyta się brzytwy". Mówi to, co wyobraźnia mu podpowie. Metody pana Leppera są obrzydliwe, ale cóż zrobić - taki jest los organów ścigania, że ludzie, którzy dążą do ujawnienia przestępstwa i postawienia sprawców przed sądem, są przez tych, którzy chcieliby coś ukryć, bezwzględnie napadani i oczerniani. Ja podchodzę do swoich zadań z pokorą, ponieważ wiem, że to śledztwo jest prowadzone w sposób rzetelny i uczciwy, i wiem, jakie są w nim fakty. Niedługo zostaną one ujawnione opinii publicznej.

Oczekuje Pan rzetelnego przedstawienia faktów na łamach tych samych mediów, które - jak np. "Gazeta Wyborcza" - jeszcze niedawno potępiały Leppera, nazywały go przestępcą, krytykowały premiera Kaczyńskiego, że bierze do rządu osobę karaną za przestępstwa, by teraz stawiać go na piedestale, jako "ofiarę totalitaryzmu IV RP"?
- To, na co zwrócił pan teraz uwagę, to niestety smutna prawda. To bardzo charakterystyczne i pokazuje prawdziwe intencje, jakimi kieruje się część mediów. Ta część, której nie chodzi o prawdę, ale o to, żeby podłożyć nogę zmianom, jakie zaczęliśmy przeprowadzać choćby w prokuraturze i wymiarze sprawiedliwości. Czasami tak to jest w życiu, że diabeł zamacha ogonem i wiele ważnych spraw zaczyna się nagle walić. Ale nie pierwszy raz wielkie, ważne dzieła napotykają olbrzymie trudności. Tyle że to nie powinno być powodem do załamywania rąk, ale jeszcze większej konsekwencji i wytrwałości. Mam czyste sumienie i postępuję uczciwie. Choć to, co się dzieje obecnie, jest również dla mnie bardzo trudne i ciężkie w sensie osobistym.

Deklarował Pan gotowość zeznawania przed komisją śledczą ds. działań CBA, o ile ona powstanie. Podtrzymuje Pan swoją obietnicę?
- Nie obawiam się zeznań przed komisją śledczą, choć uważam, że komisja powinna być powołana w momencie, kiedy nie będzie to ze szkodą dla prowadzonego śledztwa. To postępowanie z natury rzeczy, według mojej wiedzy, nie będzie trwać długo. Ja osobiście nie mam żadnych oporów, by stanąć przed jakąkolwiek komisją i zeznawać, ale to, czy taka komisja powstanie, czy też nie, oczywiście nie zależy ode mnie.

Dla wielu osób, również w tym wymiarze sprawiedliwości, sytuacja konfliktu pomiędzy Panem a Januszem Kaczmarkiem jest wręcz idealna. Mówię tutaj np. o skompromitowanych, nieuczciwych prokuratorach choćby we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku, których dotknęły sankcje przez Panów wprowadzone.
- Jeśli chodzi o sprawę pana Janusza Kaczmarka, mojego byłego bliskiego współpracownika, to mogę powiedzieć, że jest mi bardzo przykro, że taka sytuacja zaszła. Nie mam wpływu na ustalenia śledztwa, również na to, że z tych ustaleń wypłynęła taka, a nie inna wiedza. Kiedy informacje o związkach pana Kaczmarka z całą sprawą dotarły do mojej wiadomości była to dla mnie sytuacja szokującą. Naprawdę. Ale mimo że pan Janusz Kaczmarek należał do grona moich najbliższych współpracowników, nie mogłem postąpić inaczej, pełniąc funkcję prokuratora generalnego. Gdyby Janusz Kaczmarek był na tym stanowisku, to również, chcąc być zgodny z wymogami prawa, musiałby postąpić w taki sposób jak ja. To naprawdę nie jest łatwa sytuacja i mówiąc o tym, że wolałbym, żeby nigdy taka konieczność nie zaszła, mówiłem szczerze.

Rozmawiałem chwilę wcześniej z panem Januszem Kaczmarkiem. Okazało się, że gdy cała sytuacja "wybuchła", Panowie nie kontaktowaliście się ze sobą, żaden nie wykonał do drugiego telefonu, by spotkać się i porozmawiać...
- Chciałbym, żeby to, co dzieje się obecnie, okazało się najczarniejszym snem, z którego można się obudzić i który okazałby się tylko fikcją. Natomiast przede wszystkim muszę być wierny zasadom, o których mówiłem wielokrotnie wcześniej, swoim przekonaniom, uczciwości i przyzwoitości. I te zasady każą mi postąpić zgodnie z wymogami prawa. Nie mogę postąpić inaczej wtedy, gdy dotyczy to osoby z mojego środowiska. Mówiłem o tym wielokrotnie choćby w wywiadach na łamach "Naszego Dziennika" czy Radia Maryja. Powtarzam jeszcze raz: ludzie władzy nie mogą stać ponad prawem. Gdyby w tym przypadku, mając tę wiedzę, którą mam - powtarzam, że nie przesądzam o roli Janusza Kaczmarka - postąpił inaczej, niż postąpiłem, to sprzeniewierzyłbym się temu wszystkiemu, co mówiłem. Nie przesądzam wyniku tego śledztwa, ale fakty są zimne, bezduszne i mówią to, co mówią: Janusz Kaczmarek rozminął się z prawdą, a ja nie mogę na to przymykać oczu.

Czy teraz to oczyszczanie prokuratury nie zostanie zatrzymane? Wiele osób, często niesłusznie - jak wskazują dziennikarskie informacje - podejrzewanych, zatrzymywanych przez terenowych prokuratorów liczyło na Pana i pana Kaczmarka jako pewnego rodzaju "ostatni bastion nadziei", że nie pozwolicie na naginanie prawa, na koleżeńskie układy prokuratorów - biznesmenów-polityków. Teraz przeciwnicy zmian w prokuraturze szermują słowami Janusza Kaczmarka, że "prokuratura jest ręcznie sterowana".
- Z całą pewnością póki będę prokuratorem, prace nad oczyszczaniem prokuratury będą kontynuowane. Jest mi bardzo przykro, że tego rodzaju zarzuty stawia człowiek, któremu bardzo ufałem, mój współpracownik Janusz Kaczmarek, który mówi o tym, że prokuratura jest totalitarna. Co ciekawe, o 180 stopni zmienił zdanie, kiedy przestał być ministrem tego rządu, bowiem jeszcze kilka dni wcześniej w wywiadach prasowych twierdził coś zupełnie innego. Mówił mianowicie, że "wymiar sprawiedliwości po raz pierwszy działa w sposób praworządny". To też daje do myślenia na temat być może emocji, które kierują panem Kaczmarkiem. Rozumiem, że jest to dla niego sytuacja bardzo trudna, ja zwyczajnie, po ludzku mu współczuje, ale jeszcze raz podkreślam: jeżeli mam być uczciwy i postępować zgodnie z moim sumieniem, musiałem zrobić tak, jak zrobiłem. Gdybym postąpił inaczej, oszukałbym ludzi, a na to sobie nigdy nie pozwolę, niezależnie od kosztów politycznych, jakie się z tym wiążą. Polska wymaga uczciwości i stanowczości, co być może na krótką metę politycznie się nie opłaca, ale na dłuższym etapie na pewno przyniesie to, na co Polacy tak liczą: uczciwość i transparentność w życiu publicznym.


Dziękuję za rozmowę

Saturday, April 28, 2007

Zbigniew Ziobro - Ministra Sprawiedliwości Polska


Panie ministrze Ziobro,

Klania sie polak mieszkajacy w USA od 1987 roku.

Przekazuje moje wyrazy poparcia dla program i caloksztaltu pracy pana Zbigniewa Ziobro - Ministra Sprawiedliwości.

Przekazuję wyrazy ogromnego szacunku i podziwu dla pana ministra. Tak musimy maszerowac dla dobra wszysthich Polakow.
I wierze ze nie bedzie odwrotu.
Tak naprawa prawa to jest podstawa przyslosci dla naszego kochanego kraju jakim jest Polska.
Nie rozumie atakow mediow ktore nie mowia o patologii ktora tyle zla przyniosla dla wielu Polakow a naglaszaja spawy techniczne proby aresztowania Pani Blidy bylego ministra.
Czy ktos sie zapytal ile osob w Polsce powelnilo somobojstwo w III Rzeczypospolitej z uwagi na niesprawiedliwosci spoleczne, ile rodzin sie rozwiodlo ile dzieci polskich nie mialo sniadania przed pojsciem do szkoly? Tak to jest czysta pawda ktora rani serce kazdego poskiego patryjoty w kraju czy zagranica.



Byly Przewodniczacy MlodzieZy Wiejskiej w Lubeskim 1985-86 ktory otwarcie przeciwstawil sie Doktrynie Komunistycznej 1985 roku.


Lech Bajan z Washington DC

Alex Lech Bajan

CEO
RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993
FAX: 703-940-8300
EMAIL: office@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com